Action Audit w Bostonie - tydzień w programie akceleracyjnym SmartUp
Aleksander Niemczyk
—
10.06.2025
W maju 2025 roku miałem okazję reprezentować Action Audit w Bostonie, w stanie Massachusetts, w ramach SmartUp powered by StartSmart CEE, finansowanego ze środków unijnych programu akceleracyjnego, którego celem jest przygotowanie firm technologicznych z sektora B2B z Europy Środkowo-Wschodniej do wejścia na rynek amerykański. Od naszego powrotu minęło już kilka tygodni, co dało mi wystarczający dystans, by opisać nie tylko sam przebieg wyjazdu, ale i to, co faktycznie oznaczał on dla Action Audit.
Program: SmartUp powered by StartSmart CEE
SmartUp to program akceleracyjny współfinansowany ze środków unijnych, stworzony z myślą o firmach z naszego regionu, które mają już działający produkt i płacących klientów, a dopiero teraz poważnie myślą o skalowaniu działalności poza Europę. Spośród szerszej grupy zgłoszeń wybrana została grupa startupów z regionu CEE, w tym Action Audit, która wzięła udział w pełnym programie obejmującym mentoring online, analizę rynku oraz, jako punkt kulminacyjny, wizytę studyjną w Bostonie.
Otrzymanie tego rodzaju wsparcia bez oddawania udziałów czy zaciągania długu nie jest czymś, co traktujemy jako oczywistość. Dzięki temu mogliśmy zweryfikować nasze założenia dotyczące rynku amerykańskiego w praktyce, rozmawiając z prawdziwymi mentorami i potencjalnymi klientami, zamiast zgadywać zza biurka w Polsce.
Tydzień w Bostonie
Tydzień spędziliśmy w okolicach Cambridge i centrum Bostonu, w samym środku jednego z najgęstszych ekosystemów startupowych na świecie. Między MIT, Harvardem a skupiskiem akceleratorów i przestrzeni coworkingowych wokół Kendall Square, trudno przejść kilka przecznic bez mijania budynku, który w jakiś sposób ukształtował branżę technologiczną. Większość naszych sesji odbywała się w Cambridge Innovation Center, który sam w sobie mieści setki startupów pod jednym dachem, a do tego inwestorów, zespoły innowacji korporacyjnych i organizacje wspierające, wszystko wymieszane ze sobą.
Przyjeżdżając z Polski, gdzie branża oprogramowania do audytów i zarządzania jakością jest stosunkowo niszowa, odświeżające było zobaczyć, jak naturalne jest w Bostonie rozmawianie o wskaźnikach SaaS, churnie czy expansion revenue z zupełnie obcą osobą przy kawie. Wszyscy mówią tym samym językiem, co samo w sobie przyspiesza wiele rozmów, które w Polsce zajęłyby zdecydowanie więcej czasu.
Warsztaty i wiedza
Program upakował dużo treści w krótkim czasie. Wzięliśmy udział w warsztatach dotyczących strategii go-to-market na rynku amerykańskim, cenowania i pakietowania produktów SaaS oraz sposobu budowania pitchu dla amerykańskich inwestorów, którzy w porównaniu do europejskich oczekują znacznie szybszej i bardziej opartej na liczbach narracji. Jedna z sesji, poświęcona kwestiom prawnym i compliance przy wchodzeniu na rynek amerykański, obejmująca m.in. strukturę spółki i wymagania dotyczące ochrony danych, okazała się dużo bardziej przydatna, niż się spodziewałem, ponieważ odpowiedziała na kilka pytań, które odkładaliśmy od miesięcy.
Najbardziej zapadła mi w pamięć powtarzająca się uwaga mentorów: amerykański kupujący nie chce słyszeć o funkcjach produktu, chce usłyszeć o koszcie problemu, który ten produkt rozwiązuje. To niewielka zmiana w sposobie prezentacji, ale zmienia to, jak mówimy teraz o Action Audit, przenosząc rozmowę z "oprogramowania do audytów" na "koszt niewykrytych niezgodności".
Spotkania i możliwości
Poza warsztatami grupowymi odbyliśmy szereg indywidualnych sesji z mentorami, którzy budowali i sprzedawali firmy działające dokładnie w takim samym segmencie oprogramowania B2B, w jakim działamy my. Ich feedback dotyczący naszego produktu i sposobu prezentacji był bezpośredni, czasem wręcz niekomfortowo szczery, ale zawsze konstruktywny.
Mieliśmy też okazję porozmawiać z przedstawicielami lokalnych firm z branży produkcyjnej i hotelarskiej, czyli tych samych branż, w których Action Audit ma już mocną pozycję w Europie, a także z kilkoma osobami odpowiedzialnymi za innowacje korporacyjne, które szukały dokładnie takiego oprogramowania operacyjnego jak nasze. Żadna z tych rozmów nie zamieniła się rzecz jasna z dnia na dzień w podpisany kontrakt, jednak kilka z nich wciąż trwa, a jedna czy dwie wyglądają na realne szanse warte dalszego rozwijania w kolejnych miesiącach.
Refleksje
Gdybym miał wskazać największą różnicę między prowadzeniem biznesu w Bostonie a w Polsce, byłoby to tempo i bezpośredniość. Spotkania zaczynały się punktualnie, pytania zadawano wprost, a decyzje, nawet te drobne, zapadały na miejscu, zamiast być odkładane na "ktoś się odezwie". To styl, do którego przyzwyczajałem się dzień czy dwa, ale ostatecznie go doceniłem.
Budujące było też usłyszeć, i to nie raz, że prostota Action Audit, czyli możliwość przeprowadzenia audytu z telefonu, w środku linii produkcyjnej, bez szkolenia i instrukcji obsługi, to dokładnie to, czego szukają amerykańskie małe i średnie firmy. Wiedzieliśmy już, że to nasza mocna strona w Europie. Usłyszenie niezależnego potwierdzenia od osób, które nie miały żadnego powodu, by nam schlebiać, było dobrym sygnałem.
Podsumowanie
Tydzień to niewiele czasu, ale między warsztatami, sesjami z mentorami i niezliczonymi nieformalnymi rozmowami na korytarzach i w kawiarniach, wróciliśmy z dużo jaśniejszym obrazem tego, co byłoby potrzebne, aby Action Audit odniósł sukces w Stanach Zjednoczonych, oraz z garścią kontaktów, które zamierzamy dalej rozwijać. Nic z tego nie byłoby możliwe bez unijnego finansowania stojącego za SmartUp powered by StartSmart CEE, za co jestem wdzięczny organizatorom i mentorom, dzięki którym bostoński etap programu okazał się tak wartościowy.
Aleksander Niemczyk, Action Audit